Go East – bald eine Migration aus Deutschland nach Polen?


 Angesichts der islamistischen Bedrohung und steigender sozialer Unsicherheit ist eine merkliche Auswanderung aus Deuschland nach Polen nicht unwahrscheinlich. Gibt es bald ein Mal ein Go East, nachdem früher, umgekehrt Millionen Polen in den “goldenen Westen” – zuerst nach Deutschland und zuletzt nach Großbritannien – emigrierten? Viele halten diesen Trend für eine krasse Fehldiagnose, weil er noch schwach augeprägt. Migrationbewegungen in diesem Teil Europas sind allerdings vielschichtig. Wer genau hinschautt, sieht folgende Fakten:

  1. Die Auswanderung von Deutschen aus Deutschland hält in der Merkel-Ära unvermindert an. Seit 2005 sind laut Statistischem Bundesamt mehr als 360 Tausend mehr aus- als eingewandert. Eine beliebte Fernsehsendung “Goodbye Deutschland” versorgt seit einem Jahrzehnt die Ausreisewilligen sogar mit praktischen Tipps. Gleichzeitig steigt aufgrund der EU-Zuwanderung und der chaotischer Immigration massiv die Bewohnerzahl Deutschlands. Reiche Deutsche verlassen das Land, arme Ausländer “Wandern in die deutsche Sozialkassen ein” – berichten die Medien. Polen stand 2015 mit 150.000 Fortgezogenen aus Deutschland an erster Stelle. Das Gros waren zwar die zurückkkehrenden Landsleute und die “definitorischen” Deutschen bildeten nur einen kleinen Bruchteil. Die niedrige Zahl täuscht allerdings, weil es viele Doppelstaatler gibt und ein große Zahl von Personen mit deutschen Pass wohnen de facto in Polen. Auch Ungarn wird zum beliebten Ausreiseland für süddeutsche Rentner, die dort Immobilien erwerben – berichten zufriedene Makler. Schließlich nennt der Sender Rossija24 eine halbe Million Russland-Deutschen, die in ihre alte Heimat zurückkehren und vom russischen Staat gefördert werden. Kroatien, in dem es Meer und Sonne gibt, gerät ebenfalls stärker in den Fokus der Ausreisewilligen. Wird Osteuropa bald zur beliebten Einreiseregion für deutsche Auswanderer?
  2. Die Gründe liegen auf der Hand. Geographische, familiäre und kulturelle Bindungen, Sprachkenntnisse und nicht zuletzt ökonomische Faktoren stehen an erster Stelle. Denn die klassischen Einwanderungsländer USA, Kanada oder Australien sind weit entfernt, wirken zum Teil fremd. Daher ziehen sie eher junge hochqualifizierte Spezialisten und die kapitalstarken Schönen und Reichen an. Vor allem suchen sie sich die Leute aber selber aus. Spanien ist mittlerweile zu teuer und Südostasien kulturell zu fremd, für den Durchschnittsemiggranten. In Osteuropa gibt es diese Restriktionen generell nicht. Es steht dennoch ausser Frage, daß in der heutigen Flüchtlingskrise allein der Besitz eines deutschen Passes nicht ausreichen wird.
  3. Die Nationalitätsabgrenzung zwischen Polen und Deutschen verwischt sich zusehends, besonders in der zweiten Generation. In Deutschland wird bei jungen Leuten wird dann von Staatsbürgern mit Migrationshintergrund gesprochen, Spätaussiedler inbegriffen. Ein deutscher Spätaussiedler aus den 70er Jahren oder ein in den 80er eingebürgerte Pole, die sich heute beide im Rentenalter befinden oder kurz davor stehen, würden mit 1.200 € Rente in Polen konfortables Leben führen. Damit sie dieses Vorhaben realisieren können, müssen sie ihre “stille Übersiedlung” clever einrichten: Besitzen sie ein Reihenhaus, verkaufen sie dieses an ihre berufstätigen Kinder und kaufen eine billigere Immobilie in Schlesien oder in schönen Masuren. Den Rest bringen sie legal als Reserve ausser Landes und retteen das Kapital vor eventuellem Zugriff des finanzklammen deutschen Staates. Werden sie krank, reisen sie zur Behandlung wieder nach Deutschland, weil sie dort noch bei ihren Kindern angemeldet sind. Plant Berlin irgendwann Eigenheimerbesitzer mit Vermögensabgaben zu belangen, – der kleine Mann wird wohl die Berliner Flüchtlingsparty finanzieren müssen! – sind die Kinder aus dem Schneider, weil sie das Reihenhaus auf Kredit gekauft haben. Die Zahl derjenigen, die das simple “Altersruhemodell” wählen, kann schnell in Hunderttausende gehen. Auch deutsche Fachkräfte und Gewerbetreibende im produktiven Alter entdecken das Land an der Weichsel immer öfter als Niederlassungschance.
  4. Bleibt noch zu fragen, ob deutsche Einwanderer und nicht allein ihr Kapital in Osteuropa willkommen sind. In der unheilvollen europäischen Geschichte gab es immer wieder Probleme mit deutschen Minderheiten. Diese Gefahren bestehen heute nicht. Deutsche Auswanderer werden andere Sorgen haben, als Forderungen im Gastland zu stellen. In den Jahren des Merkelismus ist der vielmals beklagte deutsche, noch aus der Zeit des “DM-Kapitalismus” stammende, Hochmut kräftig gesunken. Anders als in der Vergangenheit haben die Auswanderer keinen starken Staat im Rücken mehr, der sie “manipulieren” könnte. Auch im heutigen Polen ist die Aversion gegen die westlichen nachbarn auf ein Minimum gesunken. Wenn es Ablehnungen gibt, richtet sich diese gegen die Bevormundungsversuche durch Berlin und Brüssel. Auch Polen in Frankreich, Belgien oder Großbritannien, haben längst die Gefahr der Islamisierung Europas erkannt. Das verbindet sie mit den Deutschen. Sobald sie ausreichendes Finanzpolster akkumiliert haben, werden sie sicher nach Hause zurückkehren wollen. Für die wenigen hiesigen Nationalisten, die den ungeliebten “Deutschen kein Asyl vor der Islamisierung” gewähren wollen, wären die meisten Einwanderer ohnehin nicht identifizierbar. Sie sprechen ja die Landessprache und kennen das land, auch in der zweiten Generation.

Go East ist in der tausendjährigen deutsch-polnischen Geschichte kein Novum. Wer die Geschichte auf die polnischen Teilungen und den Zweiten Weltkrieg reduziert und die Zeiten des fruchtbaren Zusammenlebens übersieht, der sei auf die Fachliteratur verwiesen. Besonders unter den Jagellonen im XV. und XVI. Jahrhundert, als Polen ein starker Staat war, galt es als Geheimtipp für “ökonomische Einwaderer” als Westeuropa, vor allem für Deutsche, Italiener und Holländer. Heute steht das Land als Hort der Sicherheit hoch im Kurs. Populismus hin, PIS, Schenden und EU-Niederlassungsfreiheit her, Personen die eine Einwanderungsoption besitzen, nutzen diese zunehmend.

 

https://obserwatorpolityczny.pl/?p=42592

Polnische Version

Go East – czy będzie migracja z Niemiec do Polski?


 Czy z powodu inno-kulturowego zagrożenia i rysującej się socjalnej niepewności nastąpi fala migracyjna z Niemiec do Polski? Czy po latach, gdy miliony Polaków wyjeżdżało zarobkowo na “złoty Zachód”, głównie do Niemiec, a ostatnio do Wielkiej Brytanii, – nastąpi teraz ruch w kierunku odwrotnym, coś w rodzaju Go East? Wielu uważa taką tezę za nierealną, jako że trend jest jeszcze mało widoczny. Niemniej właśnie w tej części Europy obserwuje się dynamiczne i wielokierunkowe fale migracyjne. Ten, kto dokładniej popatrzy, zauważy następujące fakty:

  1. W czasach merkelizmu trwa nieprzerwanie emigracja Niemców z Niemiec. Według niemieckiego GUS-u od 2005 roku kraj opuściło ponad 360 tys. osób. Popularna od lat audycja telewizyjna “Goodbye Deutschland” dostarcza potencjalnym emigrantom wiele pożytecznych wskazówek. Jednocześnie ludność Niemiec wzrasta nieustannie z powodu napływu obywateli unijnych z Bałkanów i chaotycznej imigracji uchodźców z Bliskiego Wschodu. Bogaci Niemcy emigrują, biedni przybysze obciążają kasy socjalne państwa – skarzą się media od lat.
  2. Polska znajdowała się w 2015 roku z kwotą 150.000 osób na liście opuszczających Niemcy na pierwszym miejscu. Większość z nich stanowili Polacy wracający do kraju, liczba etnicznych Niemców była znikoma. Przez osoby z dwoma paszportami i z powodu ogromnej liczby osób zameldowanych w Niemczech, a faktycznie mieszkających w Polsce dane te są jednak mocno zniekształcone. Nie odzwierciedlają one właściwej emigracji. Również małe Węgry notują masowy napływ południowoniemieckich emerytów, nabywających tam nieruchomości – co cieszy pośredników. W końcu i rosyjski kanał Rossija 24 donosi o ponad półmilionowej rzeszy rosyjskich Niemców powracających do Rosji i wspomaganych przez tamtejsze władze. Zainteresowanie Chorwacją, posiadającą morze i słońce także wzrasta. Czy Europa Wschodnia stanie się wkrótce ulubionym regionem docelowym dla niemieckich emigrantów?
  3. Przyczyny tego trendu są jednoznaczne. Bliskość geograficzna, powiązania kulturowe i rodzinne, a także czysta kalkulacja ekonomiczna dominują przy tym. Klasyczne kraje imigracyjne, jak USA, Kanada, Australia czy Ameryka Południowa leżą za daleko, są po części obce Europejczykom i restrykcyjnie wpuszczają przybyszy zza oceanu. Stanowią one raczej cel dla młodych i wysoko wykwalifikowanych fachowców albo aspirantów z dużym kapitałem. Inne ulubione cele są albo za drogie (Hiszpania), albo za obce kulturowo (Azja Południowo-Wschodnia) dla normalnego śmiertelnika. Kto z nich dysponuje taką opcją, będzie wybierał bliską Europę Wschodnią, gdzie restrykcje dla zachodnich imigrantów są jeszcze znikome. Niemniej w czasach dzisiejszego kryzysu migracyjnego i zagrożenia terroryzmem posiadanie niemieckiego paszportu nie będzie wystarczało.
  4. Kto uchodzi za etnicznego Niemca, a kto nie, często trudno powiedzieć. Dlatego prościej jest mówić o emigracji z Niemiec niż o emigracji Niemców. Czy to niemiecki wysiedleniec z lat 70. XX wieku, czy polski uchodźca z lat 80. który nad Renem nabył niemieckie obywatelstwo, oboje są dzisiaj w wieku emerytalnym. Szczególnie dla nich wchodzi w rachubę opcja wyjazdu za granicę. Oboje mogą za 1.200 Euro średniej miesięcznej emerytury żyć w Polsce bardzo wygodnie. Aby udać się na osobistą “cichą emigrację” muszą tylko trochę pokombinować. Na przykład tak: Sprzedać swój domek dzieciom i nabyć nowy tańszy na Mazurach. Resztę pieniędzy wywieźć zawczasu legalnie z Niemiec, by uchronić je przed ewentualnym pazernym państwem, finansującym nowych uchodźców. Na wypadek choroby chwilowo wrócić na leczenie do Niemiec, gdzie u swoich dzieci pozostają oficjalnie zameldowani. Gdyby Berlin spróbował obarczyć opłatą majątkową posiadaczy prywatnych nieruchomości, dziadków to nie obejmie, bo mają długi hipoteczne. Tu koło zabezpieczenia się zamyka. Liczba kandydatów na ten prosty pomysł życiowy idzie gdzieś w setki tysięcy. Ale nie tylko dla rencistów, ale również dla biznesowo aktywnych przybyszy z Niemiec Polska staje się stopniowo coraz bardziej atrakcyjna.
  5. Należy zapytać, czy ze względu na reminiscencje historyczne niemieccy imigranci – a nie tylko ich finanse – będą akceptowani. Choć nie będą witani kwiatami, to nikomu nie będą zbytnio przeszkadzali i pozostaną mało zauważalni. Dzisiaj rzadko, kto się Niemców “obawia”, a w dobie merkelizmu maleje dla nich i uznanie zagranicy. Emigranci nie posiadają jak dawniej wsparcia silnego państwa, które samo się destabilizuje. Kto się w takiej sytuacji znajduje, nie stawia warunków. W Polsce prawie nie słyszy się o awersjach do Niemców. Nie lubi się natomiast buty politycznej Berlina w Brukseli, co jest zrozumiałe. Poza tym większość emigrantów po prostu trudno byłoby rozpoznać. Tak, więc nawet i nieżyczliwi ksenofobowie okażą się bezradni, ponieważ przybysze władają polskim językiem często nawet w drugiej generacji. Polacy we Francji, Wielkiej Brytanii czy w Niemczech naocznie widzą zagrożenie ze strony innej-kultury. I oni będą prawdopodobnie chcieli kiedyś powrócić do kraju, jeśli zgromadzą odpowiednie zasoby kapitałowe. Jak widać, wraz z postępującym zagrożeniem ze strony ekstremistów inno-kulturowych, trend migracyjny z Zachodu będzie się nasilał.

W tysiącletniej polsko-niemieckiej historii Go East nie jest żadną nowością. Kto chce się poinformować i nie redukuje historii do rozbiorów i drugiej wojny światowej, temu polecam książkę: M. Zybura, “Niemcy w Polsce” 2001. Szczególnie za Jagiellonów Polska była ekonomicznym magnesem przyciągającym zarówno fachowców, jak i fortuniarzy z całej Zachodniej Europy, w pierwszym rzędzie z Niemiec, Holandii i Włoch. Dzisiaj Polska i inne państwa Grupy Wyszehradzkiej oferują w pierwszym rzędzie bezpieczeństwo. Ten, kto opowiada się za taką opcją migracyjną, jaki opisany wyżej krąg osób, będzie z niej korzystał.

 

Viktor Heese
Über Viktor Heese 96 Artikel
Dr. Viktor Heese - Börsenanalyst, Dozent und Fachbuchautor. Er übersiedelte 1972 aus dem ehem. Ostpreußen und hat bis zur seiner Pensionierung (2014) als Börsenanalyst gearbeitet.

Hinterlasse jetzt einen Kommentar

Kommentar hinterlassen

E-Mail Adresse wird nicht veröffentlicht.


*